W dniach od 5 do 8.08.2024 wraz z grupą UTW Goleniów,nasza 16 osobowa grupa słuchaczy udała się na Podlasie.Po zakwaterowaniu w pięknym hotelu „Podlasie”,udaliśmy się na zwiedzanie tej dziewiczej,nasyconej zielenią krainy.
Ruszyliśmy szlakiem rodu Branickich, zwiedzaliśmy piękny ogród na miarę Wersalu Północy.Byliśmy w Choroszczy.Odpoczywaliśmy na Rynku w Białymstoku,szliśmy śladami kultury.Poznaliśmy dwie religie,prawosławną i muzułmańską.Podziwialiśmy cudowne budowle Cerkwi i jej wyposażenia.Przepiękne ikony,niepowtarzalne.Byliśmy w Synagodze.Odwiedziliśmy Supraśl i w nim Monastyr Prawosławny. Wstąpiliśmy do Meczetu i na Mizar(cmentarz muzułmański). Tam zobaczyliśmy napisy na nagrobkach w odwrotnej stronie. Taka tradycja.Wiele usłyszeliśmy ciekawostek od gospodarzy obiektów.Byliśmy w Tykocinie,zwiedzając perły baroku podlaskiego.Odwiedziliśmy żubry w Białowieży. Pan leśnik wiele nam o nich opowiedział.Oczywiście nie mogliśmy minąć Muzeum Pamięci Sybiru.Na smaczny obiad zawitaliśmy do tatarów. Podano nam tatarskie przysmaki.Piliśmy kompot z rokitnika.Obejrzeliśmy tatarską jurtę.Byliśmy w Puszczy Knyszyńskiej.Odwiedziliśmy Sokółkę,tam po zwiedzeniu miejsca cudu eucharystycznego,udaliśmy się na lody, gdzie należało wybrać wśród 45 smaków.Wybór był trudny,ale lody wyśmienite.Przechodziliśmy wioską Otwartych Okiennic.Piękne kolorowe malowane okiennice sprawiały wrażenie,że jesteśmy w krainie Jasia i Małgosi.Nawet na jednym z podwórek mignął nam stary żuraw do czerpania wody.Przechodziliśmy pod wieżą strażacką.Zwiedziliśmy Monaster Prawosławny,pustelnię w Ordynkach i byliśmy w Skicie.Dojście do niego kładką 800 m.
Ale najbardziej zapamiętamy wizytę w Meczecie,gdzie w aplauzach śmiechu słuchaliśmy opowieści gospodarza obiektu.Niezapomniane dowcipne relacje.
Oczywiście jak zawsze nie było tego,byśmy nie przeżyli czegoś niespodziewanego. Przy przeprawie tratwami,z powodu obciążenia tratwa opadła na mieliznę. Niektórzy przed strachem wejścia do wody, zapamiętają to wydarzenie na długo.Ale szczęśliwie się skończyło.Pomogła grupa czekająca na tę tratwę i wszystko wróciło do normy, poza tym,że już nikt nie chciał się dalej przeprawiać.Było wesoło,.
Opuszczaliśmy krainę Podlasia z nadzieją,że jeszcze kiedyś zwiedzimy te zakątki,których nie było nam dane zobaczyć z powodu braku czasu.
Muszę tu dodać,że tak wspaniałej przewodniczki jeszcze nie mieliśmy.Pani Ania była studnią wiedzy i gdyby nie ograniczenia czasowe,słuchalibyśmy bez końca tego,co nam przekazywała.Za co jej serdecznie dziękujemy.









































